Dania z makaronem w roli głównej w wersji „fit”

Panuje przekonanie, że dania z makaronem nie są dla osób, które chcą utrzymać swoją wagę lub zrzucić zbędne kilogramy. To jednak nie jest do końca prawda, a sam makaron nie jest tuczący ani nadmiernie kaloryczny. Natomiast zgubne bywają składniki, które są do niego dodawane. Przyrost wagi powodują najczęściej sosy, mięso i sery, które dodaje się do makaronu, dlatego jeśli ktoś lubi makaron, powinien znać choć kilka sposobów na przyrządzenie dania w wersji „fit”.

Makaron – ważny element diety odchudzającej

Wiele osób mających nadwagę stara się eliminować makaron ze swojej diety. Jednak to błędne posunięcie. Sam makaron, ugotowany al dente, czyli tak, aby pozostał on jędrny i może lekko twardy, nie jest w żaden sposób tuczący. Wręcz przeciwnie, zapobiega zjadaniu zbyt dużych ilości pożywienia, bo na długo zapewnia poczucie sytości i jest dobrym źródłem węglowodanów złożonych. Po zjedzeniu makaronu osoby odchudzające się niemal nie odczuwają potrzeby jedzenia słodkości, a zawarty w makaronie błonnik pokarmowy utrzymuje dobre tempo przemiany materii.

Makaron penne z łososiem

Najlepszym wyborem jest pełnoziarnista wersja tego makaronu. Należy go gotować w wodzie lekko posolonej aż do momentu, gdy osiągnie stan al dente. W międzyczasie przygotowuje się dressing, który składa się z jogurtu greckiego, posiekanej natki pietruszki lub innych ulubionych ziół. Gdy makaron będzie gotowy, należy wymieszać go z odrobiną jogurtu i kawałkami wędzonego łososia. Całość warto udekorować ulubionymi, świeżymi ziołami. Takie danie zapewni wiele składników cennych dla organizmu. Znajdą się w nim odpowiednie kwasy tłuszczone, witamina C, błonnik pokarmowy oraz wiele innych elementów znajdujących się w użytych ziołach.

Makaron z sosem paprykowym

Ulubiony rodzaj makaronu razowego należy ugotować tak, aby oczywiście pozostał on al dente. Jednocześnie trzeba przygotować pyszny sos, rozpoczynając od upieczenia w piekarniku cebuli czosnkowej lub czerwonej i dużej papryki czerwonej. Gdy skórka warzywa ściemnieje, należy ją zdjąć. Upieczoną cebulę, paprykę, ząbek czosnku i ulubione przyprawy należy zblendować. Sos miesza się z ugotowanym makaronem, a całość można posypać uprażonymi orzechami lub pestkami dyni oraz drobno posiekaną natką pietruszki.

Makaron z dietetycznym indykiem

Makaron tagiatelle lub inny ulubiony należy ugotować. W międzyczasie należy przygotować indyka w sosie, co potrwa około 15–20 minut. Cebulę i czosnek siekamy i przesmażamy na niewielkiej ilości oleju rzepakowego. Na drugiej patelni smażymy pierś z indyka pokrojoną w kostkę lub w paseczki i doprawioną solą i pieprzem. Gdy cebula się zeszkli, dodajemy do niej krojone pomidory bez skórki, odrobinę koncentratu pomidorowego i troszkę wody. Całość przyprawiamy papryką, ulubionymi ziołami takimi jak oregano, tymianek czy zioła prowansalskie. Potrzebna też będzie odrobina soli, pieprzu i szczypta cukru. Gdy sos będzie gotowy, dodajemy do niego usmażone kawałki indyka.

Ostatnim krokiem jest wyłożenie makaronu na talerze i umieszczenie sosu z kawałkami mięsa na szczycie. Danie warto posypać drobno posiekaną natką pietruszki lub udekorować listkami świeżego oregano. Smacznego!

Karnawałowy tapas bar

Karnawałowa domówka wymaga specjalnej oprawy, a może nią być dobre jedzenie. Przekąski w stylu tapas z pewnością zachwycą gości, bo są nie tylko fantastycznym wspomnieniem letnich dni spędzonych w śródziemnomorskiej scenerii. Te hiszpańskie przysmaki nie przypominają tradycyjnych polskich potraw, serwowanych na imprezach, więc będą miłą, kulinarną odmianą. Czas zapomnieć choć na jeden wieczór o klasycznej sałatce jarzynowej, o jajku w majonezie i uraczyć gości innymi, bardzo ciekawymi smakami.

Morcilla, czyli hiszpańska kaszanka

Niedoceniana w polskich restauracjach, a tak lubiana przez wielu, w Hiszpanii swojska kaszanka jest znacznie bardziej popularna, szczególnie we wszelkich barach, w których serwuje się tapas. Dania i przekąski z hiszpańską morcillą podawane są nawet w ekskluzywnych restauracjach posiadających gwiazdki Michelin.

Karnawałowa przekąska na bazie kaszanki z pewnością zniknie z półmiska jako pierwsza. Jak ją przyrządzić? Wystarczy pokroić kaszankę w centymetrowe plastry i delikatnie obsmażyć. Następnie krążki rozkłada się na półmisku, a na nich umieszcza się kawałki koziego sera. Na wierzchu musi znaleźć się karmelizowana, czerwona cebula. Ta prosta przekąska smakuje wprost niebiańsko.

Szynka serrano w śródziemnomorskim wydaniu

Już jakiś czas temu Polacy pokochali długodojrzewające wędliny. Najbardziej znana jest szynka parmeńska, ale szynka serrano urzeka jeszcze bardziej. Być może dzieje się to za sprawą dwóch połączonych w niej, zupełnie przeciwstawnych, smaków. Szynka ta jest jednocześnie słodka i słona, co gwarantuje kubkom smakowym pełne szaleństwo. Jeśli poda się tę wędlinę wraz z kawałkami melona, to w zasadzie trudno stwierdzić, czy z półmisków szybciej zniknie morcilla czy szynka serrano.

Krewetki serwowane inaczej

W naszym kraju nieczęsto spotyka się krewetki podawane w towarzystwie pieczarek. To dość nieznane u nas połączenie, które warto wprowadzić nie tylko do karnawałowego menu. Do przyrządzenia przekąski potrzebne są większe krewetki, pieczarki, pęczek natki pietruszki, ząbek czosnku, odrobina oleju rzepakowego i troszkę soli. Kapelusze pieczarek delikatnie obsmaża się na tłuszczu z dodatkiem czosnku. Potem należy je zdjąć z patelni i położyć na talerzu, a na patelnię wrzuca się krewetki. Smaży się je krótko na tłuszczu, który pozostał po pieczarkach. Gdy tylko zaczną się rumienić, trzeba je zdjąć z patelni. Pieczarki i krewetki nabija się na przemian na wykałaczki i posypuje natką pietruszki. Takie przekąski świetnie smakują i na ciepło, i na zimno, najlepiej w towarzystwie białego wytrawnego lub półwytrawnego wina.

Bez tortilli nie ma tapas baru

Kultowym elementem menu w tapas barach jest oczywiście cudowna, hiszpańska, ziemniaczana tortilla. Hiszpanie jedzą tortillę na śniadanie, jako dodatek do kanapek, albo na kolację, a wówczas do jej wykonania używa się nie tylko ziemniaków, jajek i cebuli. Do przygotowania bardziej wykwintnej wersji dania najczęściej wykorzystuje się ryby i zielony groszek.

Przygotowanie dania jest nieco podobne do przygotowania omletu, z tym że należy zacząć od obsmażenia ziemniaków. Surowe warzywa, pokrojone w solidną kostkę, smaży się na oleju aż do momentu, gdy staną się prawie gotowe do jedzenia. Wówczas dorzuca się do nich cebulę, a gdy ta się zeszkli, całość zdejmuje się z patelni i studzi. Potem wybite do miski jaja należy roztrzepać widelcem, dodając do nich odrobinę soli. Do nich wrzuca się usmażone ziemniaki z cebulą i całość umieszcza się na patelni z rozgrzanym olejem. Tortillę smaży się na złoty kolor z obu stron. Można ją jeść zarówno na ciepło, jak i na zimno.

Nasze psiaki – czy warto dla nich gotować, czy lepiej wybrać gotową karmę?

Niektórym trudno wyobrazić sobie życie bez psa. To one towarzyszą ludziom, odwzajemniają uczucia, stając się dla wielu osób lekarstwem na samotność. Właściciele psów dbają o ich zdrowie, o codzienny komfort i starają się dogadzać im kulinarnie. Co jest lepsze dla domowego pupila – gotowa karma czy przysłowiowe „domowe obiadki”?

Zalety i wady gotowanych posiłków

Choć pies nie powinien jeść takich samych potraw jak jego właściciel, to po otwarciu puszki z karmą , człowiek chętnie zabiera się za gotowanie dla swojego ulubieńca. Oczywiście to wymaga czasu i wysiłku, ale przecież większość pragnie uszczęśliwić swojego pupila, serwując mu lepsze jedzenie niż to kupione w sklepie.

W dobie wszechobecnych konserwantów i sztucznych dodatków, które znajdują się w niemal wszystkich produktach spożywczych, przygotowując domowe jedzenie dla psa, ma się pewność, że zwierzak nie jest faszerowany przysłowiową „chemią”. Można też przygotowywać świeże posiłki, które z pewnością będą mu smakowały znacznie bardziej niż gotowa karma.

I choć do domowych posiłków używa się znanych składników, które można dowolnie komponować, to nie ma się pewności, czy takie dania dostarczą psu wszystkich składników niezbędnych dla zachowania zdrowia i dobrej kondycji. Aby przygotowywać dobrze zbilansowane posiłki, trzeba posiąść szeroką wiedzę na ten temat. Jednak gdy się to uda, z pewnością domowe potrawy będą znacznie zdrowsze i smaczniejsze.

Producenci gotowych karm dla zwierząt dbają o to, aby zawierały one wszystko czego potrzebuje organizm czworonoga. Niestety, nie zawsze używają dobrych składników, a aby polepszyć walory smakowe i zapachowe, dodają mnóstwo sztucznych substancji, które zazwyczaj nie są obojętne dla zdrowia zwierzaka. W gotowej żywności znajduje się też wiele konserwantów, których zadaniem jest wydłużenie terminu przydatności karmy.

Podstawowe zasady przygotowywania posiłków dla psa

Rozpoczynając przygodę z gotowaniem dla psiaka, najpierw należy zapoznać się z listą potraw i produktów, których pies nie może jeść w ogóle. Na czele takiego spisu są potrawy z grilla i wszelkie marynowane mięsa. Zaraz za nimi kroczą wszelkie ostre papryki, awokado, czosnek, winogrona, pestki owoców, orzechy i wiele, wiele innych owoców i warzyw.

Kolejnym krokiem jest ustalenie indywidualnej, dziennej liczby posiłków i ich wielkości. Pod żadnym pozorem nie wolno przekarmiać psa. Jego otyłość, podobnie zresztą jak u człowieka, może wywołać wiele chorób, a wśród nich takie, które będą zagrażać życiu.

Przygotowując posiłki, wiele osób sądzi, że psy muszą jeść bardzo dużo mięsa, bo to w nim znajduje się wystarczająca ilość białka. To jest jednak najczęstszym błędem żywieniowym, bo nie docenia się białka z produktów odzwierzęcych i roślinnych. W pokarmie muszą znajdować się dozwolone dla psa warzywa i owoce, bo to one zapewnią odpowiednią porcję witamin i minerałów. Przed przystąpieniem do gotowania dla pupila warto skonsultować się z weterynarzem, który z pewnością udzieli cennych wskazówek.

Czy warto zatem gotować dla psa?

Jeśli można poświęcić na to odpowiednią ilość czasu i posiada się sporą wiedzę na temat żywienia czworonogów, to z pewnością warto podjąć się tego zadania. Czasami gotowanie staje się koniecznością, bo psiaki nie chcą jeść gotowych karm albo cierpią na szereg alergii pokarmowych. Trzeba też jednak pamiętać, że psy przyzwyczajają się do dobrego. Jeśli za jakiś czas człowiek znudzi się gotowaniem dla swojego pupila, to trudno będzie ponownie przyzwyczaić go do jedzenia karmy ze sklepowej półki.

Jedziemy w góry… czyli zimowy ekwipunek z gatunku „must have”

O zimowym wyjeździe w góry marzymy już w momencie, gdy sezon letni zmierza ku końcowi. Jednak narciarskie szaleństwo cieszy nas najbardziej, gdy odpowiednio się do niego przygotujemy. Z dużym wyprzedzeniem warto przemyśleć i stworzyć listę rzeczy niezbędnych do kupienia i spakowania, tak aby na miejscu niczego nie zabrakło. Warto też zrezygnować z zabierania czegoś, co okaże się zupełnie niepotrzebnym „zabieraczem” miejsca w plecaku czy walizce.

Przede wszystkim sprzęt narciarski

Przygotowania należy rozpocząć od przeglądu posiadanego sprzętu zimowego. Podstawą jest sprawdzenie stanu nart i butów narciarskich. Czasami sprzęt wymaga wymiany, a więc warto dużo wcześniej przestudiować ofertę dostępną na rynku i dokonać odpowiedniego wyboru. Nart i butów nie wolno kupować w pośpiechu, bo najczęściej podejmuje się nietrafione decyzje. Jeśli sprzęt jest dobry, często okazuje się, że narty wymagają ostrzenia i porządnej konserwacji, a więc najlepiej oddać je do serwisu. Nie warto z tym zwlekać, bo w sezonie w punktach usługowych bywają ogromne kolejki.

Odpowiedni kombinezon i bielizna termoaktywna

Kombinezon narciarski, podobnie jak narty i buty, to podstawa udanego pobytu w górach. Zapominamy o nim tuż po powrocie z wyjazdu, chowając głęboko do szafy. Drobne uszkodzenia, niesprawny zamek czy zagubiony sznurek potrafią potem uprzykrzyć wyjazd. Z drugiej strony kombinezon warto przymierzyć przed wyjazdem, bo niestety często zmienia się nasza waga i staje się on po prostu za mały lub zbyt duży.

Nie można też zapomnieć o odpowiedniej bieliźnie. Ta termoaktywna najlepiej sprawdza się na stokach narciarskich, gwarantując ogromny komfort termiczny.

Niedopasowane gogle

Na stoku nawet drobne akcesoria mają ogromne znaczenie. Trudno sobie wyobrazić komfortowe zjazdy bez dobrze dobranych gogli. Powinny być wyposażone w filtry UV, które ochronią oczy przed nadmiarem promieni słonecznych.

Równie ważne są dobrze dopasowane rękawice, czapka oraz nawet maska na twarz. Wybierając rękawice, warto zdecydować się na taki model, który umożliwia uwolnienie samych palców, bo dzięki temu szybko uda się skorzystać np. ze smartfona.

O czym trzeba pamiętać, a o czym należy zapomnieć

Zarówno na polskich stokach, jak i w Alpach słońce bardzo mocno operuje. Narciarza często można poznać po tym, że ma opalone czoło lub nos. W bagażu musi się więc znaleźć krem z silnym filtrem UV, bo tylko taki kosmetyk uchroni skórę twarzy przed zbyt dużą dawką promieni słońca. Warto też zabrać ze sobą choć niewielką apteczkę, która przy drobnych urazach może okazać się wybawieniem. Bandaże elastyczne, kilka plastrów, preparat do dezynfekcji ran i środki przeciwbólowe to podstawa, choć trzeba mieć nadzieję, że nic z tego się nie przyda.

W bagażu powinny znaleźć się wygodne ubrania sportowe, które zakłada się po powrocie ze stoku. Na wieczorny wypad do restauracji lub do baru nie warto zakładać eleganckich strojów, bo w kurortach narciarskich panuje raczej swobodna atmosfera. Jeśli więc nie jest to wyjazd z zaplanowanym wielkim balem karnawałowym, nie trzeba zabierać ze sobą oficjalnych, wieczorowych ubrań. Warto jednak znaleźć miejsce w walizce na strój kąpielowy, bo wiele ośrodków narciarskich dysponuje basenami, a relaks w wodzie to wspaniały pomysł na odpoczynek po narciarskim wysiłku.